MISZMASZ TWOJA GAZETA

PORTAL DLA DŁUŻNIKÓW, WIERZYCIELI, KOMORNIKÓW, SĘDZIÓW I PRAWNIKÓW
Dziś jest:  środa 20 listopada 2019r.

PRZEGLĄD PRASY

  • Miszmasz - Czarny Piar
  • Miszmasz - Czarny Piar
  • Miszmasz - Czarny Piar
  • Miszmasz - Czarny Piar
  • Miszmasz - Czarny Piar

person 3519503 340Sąd dla nieletnich zastosował wobec niego środek wychowawczy - prace społeczne; oprócz tego z mocy prawa wpisał go do Rejestru. W efekcie może być identyfikowany jako osoba zaburzona na tle seksualnym – tymczasem nie stanowi on zagrożenia. Jego czyn, za który wyraził skruchę, miał charakter jednorazowy i wynikał z niedojrzałości emocjonalnej

 

Rzecznik Praw Obywatelskich ocenił, że wpis do Rejestru rodzi dlań niewspółmiernie surowe skutki i wniósł, by sąd go z niego wykreślił.

 

Wpis do Rejestru może bowiem negatywnie wpłynąć na życie chłopaka, zwłaszcza że ma figurować w nim do 2032 r. - Postępowanie w sprawach nieletnich jest ukierunkowane na wychowanie nieletniego, a nie na jego ukaranie; chodzi o stosowanie takich środków, które będą najbardziej pomocne nieletniemu w jego sytuacji - podkreślił RPO we wniosku do sądu.

 

Kto trafia do Rejestru

Do Rzecznika Praw Obywatelskich wciąż napływają wnioski obywateli związane z funkcjonowaniem Rejestru Sprawców Przestępstw na Tle Seksualnym. Od 1 stycznia 2018 r. w publicznym rejestrze na stronie Ministerstwa Sprawiedliwości są podawane dane osobowe, fotografie i miejsca pobytu najgroźniejszych skazanych przestępców seksualnych.

 

Do drugiej części Rejestru, gromadzącej również informacje na temat pozostałych sprawców przestępstw na tle seksualnym, dostęp mają tylko przedstawiciele określonych służb, w tym organów ścigania i wymiaru sprawiedliwości, a także instytucji zajmujących się opieką nad dziećmi. W tej części Rejestru są zamieszczone dodatkowe dane – w tym numery PESEL skazanych i ich adresy zameldowania.

 

Zgodnie z ustawą z 13 maja 2016 r. o przeciwdziałaniu zagrożeniom przestępczością na tle seksualnym (na której podstawie powstał Rejestr):

Skazani już sprawcy do 1 grudnia 2017 r mogli wnosić do sądów o niezamieszczanie swych danych w jawnej części Rejestru. Rodziny nie miały takiej możliwości. Mógł w ich sprawie interweniować prezes sądu.Obecnie o ujawnieniu danych decyduje sąd. Skazując za przestępstwo na tle seksualnym, może wykluczyć publikację danych „dla dobra małoletniego pokrzywdzonego przestępstwem lub gdy zamieszczenie danych spowodowałyby niewspółmierne surowe skutki dla skazanego”.

RPO wcześniej wyrażał wątpliwości, czy w Rejestrze powinny być umieszczane dzieci, które w związku z trudnościami wieku dorastania i nadpobudliwością emocjonalną mogą popełnić czyn mniejszej wagi, co może być podstawą ich wpisu do Rejestru. Wtedy figurują w nim przez 10 lat od osiągnięcia pełnoletniości (niejednokrotnie znacząco dłużej niż dane sprawców pełnoletnich). W ocenie RPO negatywnie rzutuje to na ich całą przyszłość. Narusza to bowiem prywatność i mocno ingeruje w psychikę. Tymczasem prawo uznaje za priorytet dobro dziecka.

W kwietniu 2019 r. jeden z sądów uwzględnił wniosek RPO, by w Rejestrze nie umieszczać danych 16-latki. Nawiązała ona znajomość z niewiele młodszym od niej kolegą, z którym wymieniała smsy o treści seksualnej. Jej działanie zakwalifikowano jako czyn z art. 200 a § 2 Kk. Sąd orzekł wobec nieletniej najlżejszy środek wychowawczy w postaci upomnienia. Jednak jej dane z urzędu trafiły do Rejestru. Tymczasem jej zachowanie było typowym „błędem młodości” i nie miało źródeł w zaburzeniach o charterze seksualnym.

Podczas prac nad ustawą Prokurator Generalny wyrażał zastrzeżenia co do umieszczania w Rejestrze danych nieletnich, wobec których zastosowano m.in. środki wychowawcze.

Ponadto Rzecznik wskazywał, że pokrzywdzeni członkowie rodzin osób skazanych nie mają głosu w sprawie takiego wpisu o sprawcy. W mniejszych ośrodkach dzieci będące ofiarami są łatwe do zidentyfikowania i mogą spotykać się z odrzuceniem czy wrogością.

 

Historia sprawy

W 2018 r. ówczesny 14-latek złożył w sieci małoletniej dziewczynie propozycję seksualną. Wypełniało to znamiona przestępstwa z art. 200 § 2 Kodeksu karnego. Chodzi o składanie małoletniemu poniżej lat 15., za pośrednictwem systemu teleinformatycznego lub sieci telekomunikacyjnej, propozycji obcowania płciowego, poddania się lub wykonania innej czynności seksualnej. Grozi za to grzywna, kara ograniczenia wolności albo do 2 lat pozbawienia wolności.

 

Sąd dla nieletnich zastosował wobec sprawcy środek wychowawczy - nakaz 10 gdozin prac społecznie użytecznych i wpisał go do Rejestru o dostępie ograniczonym. Ani jego rodzice, ani on sam, nie mieli świadomości, że znajdzie się on w Rejestrze jako osoba niebezpieczna. Informacja o tym nie jest bowiem umieszczana w sentencji orzeczenia - następuje to z mocy prawa. Osoby, których wpis dotyczy, w tym nieletni, dowiadują się o tym po fakcie, z zawiadomienia o wpisie - już po uprawomocnieniu orzeczenia. Na żadnym etapie postępowania nie są o tym informowane i nie mają możliwości skutecznej ochrony ich praw. Zdaniem RPO decyzja o umieszczeniu danych sprawcy w Rejestrze powinna być komunikowana w wyroku (o co wniósł do Ministra Sprawiedliwości).

 

Dlatego Rzecznik (po skardze ojca nieletniego) zgłosił właściwemu sądowi rejonowemu udział w postępowaniu. Wniósł o przywrócenie terminu na złożenie wniosku o wyłączenie zamieszczenia danych nieletniego w Rejestrze. RPO powołał się z na art. 9 ust. 3 ustawy z 13 maja 2016 r., że jest to możliwe, gdy materiał dowodowy w sposób oczywisty wskazuje, że wpis powoduje „niewspółmiernie surowe skutki”.

 

Argumenty RPO

W ocenie Rzecznika sytuacja taka narusza konstytucyjne prawo obywatela do sądu (art. 45 ust. 1 Konstytucji) - tj. do sądowej ochrony jego praw zagwarantowanych Konstytucją, w szczególności praw wynikających z art. 47, art. 51 i art. 72 Konstytucji. A brak rzetelnej informacji o procedurach, którym obywatel jest poddany, narusza wynikającą z art. 2 Konstytucji zasadę zaufania obywatela do państwa i tworzonego przez nie prawa.

 

Sąd nie sporządził uzasadnienia, wobec czego nie można ustalić, co przemawiało za niezawarciem w orzeczeniu postanowienia o wyłączeniu zamieszczenia danych nieletniego w Rejestrze. Według Rzecznika mogło to wynikać jedynie z przeoczenia.

 

W ocenie RPO nieletni w sposób oczywisty nie stanowi takiego zagrożenia dla bezpieczeństwa publicznego, że konieczne jest informowanie o jego danych wrażliwych w związku z jego czynem. W jego przypadku tak drastyczna ingerencja w konstytucyjne prawa jest niecelowa. Nie spełni swej funkcji, a jej głównym celem stanie się nadmierna represja.

 

Jak wynika bowiem z akt sprawy, materiał dowodowy jednoznacznie wskazuje, że - na tle dotychczas nienagannego postępowania nieletniego - jego czyn z 2018 r. miał charakter jednorazowy. Wynikał z niedojrzałości emocjonalnej nieletniego, wówczas 14-letniego, który nie uświadamiał sobie skali przykrości, na jakie mógł narazić pokrzywdzoną. Okoliczności sprawy nie wskazują, by to się powtórzyło.

 

Za swe naganne zachowanie nieletni poniósł konsekwencje. W postępowaniu okazał skruchę i zrozumiał, że jego zachowanie nie było właściwe. Wykonał środek wychowawczy. Jest on dobrym uczniem; ma ocenę ”bardzo dobrą” ze sprawowania. Pozytywne opinie ze szkół poświadczają jego zaangażowanie w prace społeczne, bycie wzorowym gospodarzem klasy, uczniem o wysokiej kulturze osobistej, odnoszącym się z szacunkiem do innych, sympatycznym i lubianym. Także w domu zachowuje się prawidłowo. Nigdy wcześniej nie prowadzono wobec niego postępowania w sprawach nieletnich.

 

W swoim odczuciu został on podwójnie ukarany. Obawia się teraz, że wpis negatywnie wpłynie na jego życie (jego dane byłyby usunięte z Rejestru dopiero w 2032 r). Odczuwa wstyd i strach, że będzie mógł być zidentyfikowany jako osoba zaburzona na tle seksualnym.

W tej sytuacji wpisanie go do Rejestru nie jest potrzebne ani dla tzw. prewencji ogólnej (to podstawowy cel ustawy z 13 maja 2016 r.), ani też szczególnej. - Uwzględnienie wniosku nie naruszy także praw pokrzywdzonej - podkreśla RPO.

 

Umieszczenie osób w tej sytuacji w Rejestrze (nawet w niepublicznym), wiąże się z ich dodatkową stygmatyzacją w odbiorze społecznym. Mimo że dane tych osób nie są powszechnie dostępne w internecie, dostęp do nich ma stosunkowo szeroki krąg osób, m.in. pracodawca czy podmiot prowadzący działalność związaną z wychowaniem, edukacją, wypoczynkiem, leczeniem małoletnich lub z opieką nad nimi. Może to stanowić narzędzie społecznego ostracyzmu, mogące wywołać u nieletniego szkodę o rozmiarze niemożliwym do przewidzenia.

 

Ponadto osoba przebywająca na wolności – która figuruje w Rejestrze - jest zobowiązana do zgłaszania policji faktycznego adresu pobytu i jego każdorazowej zmiany. Ograniczona jest też jej swoboda opuszczania kraju.

 

Tymczasem zasadą postępowania w sprawach nieletnich jest stosowanie takich rozwiązań lub środków, które będą najbardziej pomocne nieletniemu w jego sytuacji. Postępowanie to jest ukierunkowane na wychowanie nieletniego, nie na jego ukaranie.

 

 

 

LS

RPO

foto: Pixabay

 

 

miszmasz-menu-module

NA SKRÓTY